SHOTY — 10. Dyplomy Instytutu Sztuk Wizualnych UZ 2024/25
BWA Zielona Góra, 23.01—8.02.2026
osoby uczestniczące:
Agnieszka Felińska, Katarzyna Hondzio, Joanna Jagiełło, Dominika Komarnicka, Laura Krawczyk, Anna Krawiec, Julia Lupa, Adrianna Łubkowska, Julia Mardziołek, Urszula Piątkowska, Emilia Pyka, Oliwia Rychlewska, Anastasiia Slovachevska, Karo Sokołowska, Zofia Stawicka, Lizaveta Yanovich
zespół kuratorski:
Mirosław C. Gugała i Katarzyna Smugarzewska
tekst kuratorski:
Eksponowane tu prace nie powstały z eksploracji jednego problemu i nie posiadają źródła wspólnego dla wszystkich autorów. Oto spotkanie różnych wrażliwości, mediów i języków, które nie dążą do ujednolicenia. Mamy tu do czynienia z twórcami, którzy kształcąc się na różnych kierunkach studiów artystycznych, eksperymentują z mediami i formami. Ich punktem wspólnym jest aktualność – nie w sensie politycznym czy społecznym, ale egzystencjalnym, aktualność pytania o sens twórczości, o własny byt artystyczny, o to, co warto lub trzeba pokazać.
Tegoroczna prezentacja nie ma też autonomicznego tytułu – dlatego, że jest dziesiątą w historii tego cyklu. To jednak nie tyle jubileusz, co moment krótkiego uświadomienia, że wydarzenie jest cykliczne i że w jego powtarzalności można zaakcentować tę właśnie liczbę. Uczelnia i galeria mają własne rocznice wynikające w własnych, znacznie dłuższych historii, zaś ta wystawa jest zapisem ciągłości konsekwentnego otwierania przestrzeni dla debiutów.
M. C. Gugała
mapa wystawy

-
Julia Lupa
Srebrzysty pejzaż, płyty trawione -
Laura Krawczyk
Sieć, materia, przestrzeń – rysunki i obiekty -
Adrianna Łubkowska
Projekt aranżacji kontenera morskiego wraz z meblem do mikroprzestrzeni. -
Karo Sokołowska
Nona – projekt gry-opowieści wizualnej z realizacją trailera -
Lizaveta Yanovich
Relikty, serigrafie -
Oliwia Rychlewska
W kręgu kobiet, tkanina artystyczna -
Katarzyna Hondzio
Poza świat(ł)em, olej i akryl na płótnie -
Anastasiia Slovachevska
Uproszczone, dokumentacja prac malarskich -
Zofia Stawicka
Niewygodne, ale się przykryje, akwaforta, instalacja -
Joanna Jagiełło
Prowincjonalne piksele – cykl animowanych krajobrazów -
Agnieszka Felińska
Projekt restauracji “Winny Młyn” z opracowaniem mebla do serwowania wina. -
Julia Mardziołek
(Nie)doskonałe, litografia -
Emilia Pyka
Pętla – animacja -
Dominika Komarnicka
Wężowe opowieści – cykl ilustrowanych opowiadań -
Urszula Piątkowska
SPLĄTY, cykl grafik cyfrowych -
Anna Krawiec
Dom Twórczych Spotkań – adaptacja poniemieckiego budynku z przełomu XIX i XX wieku na prywatne centrum sztuki regionalnej w Szklarskiej Porębie.
opisy dyplomów
1. Julia Lupa
Srebrzysty pejzaż
licencjat, Malarstwo
IV Pracownia Malarstwa
dr Jarosław Jeschke
Pomysł na pracę dyplomową pojawił się, kiedy odwiedziłam wystawę "Ukryte twarze" z dziełami Salvadora Dalego w muzeum w Trogirze. Tam po raz pierwszy zobaczyłam jego obrazy z serii Professions, malowane techniką sitodruku na srebrnych płytach. Jeden z nich, a mianowicie ,,The Chemist” zapadł mi w pamięć, przez swoją swobodę i żywe kolory. Wcześniej nie miałam styczności z taką techniką więc byłam poruszona i po powrocie z podróży przedyskutowałam wystawę z moim tatą, który przez wiele lat pasjonował się projektowaniem i tworzeniem biżuterii oraz sztuką. Pokazał mi swoją pracę inspirowaną ,,Toros Y Toreros” Pabla Picasso, którą wykonał techniką trawienia. Zawsze fascynowała mnie ta technika ale byłam co do niej pełna obaw.
Chwilowo znudzona tradycyjnym malarstwem postanowiłam jednak spróbować czegoś nowego i podjęłam pierwsze próby malowania na płytach ze srebra niklowego. Jest ono także zwane nowym srebrem i składa się ze stopu miedzi z niklem i cynkiem. Nie zawiera srebra a jedynie przypomina jego wygląd. Jest odporne na korozje i często wykorzystywane w jubilerstwie. Przy pierwszych próbach efekt końcowy nie był zadowalający, wciąż musiałam uczyć się na błędach i na nowo poznawać tę technikę. Technika ta polega na przycięciu blachy do odpowiedniego formatu, zeszlifowaniu niedoskonałości papierem ściernym i odtłuszczeniu jej. Następnie namalowaniu na niej obrazu na przykład farbą kauczukową czy jak w późniejszych pracach sprejem, następnie po wyschnięciu zanurzeniu blachy w kwasie i w zależności od stężenia i pożądanego efektu trzymaniu w nim pracy od kilkunastu minut do kilku godzin. Na koniec należało ostrożnie wyczyścić blachę rozpuszczalnikiem i opłukać ją z pozostałości kwasu.
Za temat mojego dyplomu obrałam pejzaż zainspirowany moimi dotychczasowymi podróżami, krajobrazami górskimi i naturą Maroko, Chorwacji i Malty. Wcześniej wykonałam serię prac o tej samej tematyce używając tuszu na papierze oraz serię czarno białych zdjęć dokumentujących moje podróże, co było podstawą do stworzenia prac w metalu. W między czasie chcąc stworzyć lepsze kompozycje inspirowałam się w sztuką japońską XVI w. wieku. Wtedy też popularna była technika malowania tuszem na papierze ryżowym czy jedwabiu. Artyści tworzyli minimalistyczne, monochromatyczne dzieła, które najczęściej przedstawiały zwierzęta, góry czy roślinność. Najbardziej wybitnymi pracami wydały mi się te należące do Sesshū - japońskiego malarza, który był mistrzem tradycyjnego malarstwa tuszem. Jego postrzeganie natury i sztuki pejzażu bardzo mnie ujęło, a zasady kompozycji, którymi się kierował były bardzo pomocne przy tworzeniu moich prac.
Wiedzę i inspirację czerpałam również pisząc moją pracę licencjacką o minimalizmie i sztuce metalowej w twórczości Richarda Serry. Richard Serra był światowej skali artystą, który kierował się przede wszystkim ograniczeniem wyrazu twórczego do minimum, a za swój główny materiał obrał stal kortenowską. Metal w jego twórczości odgrywał kluczową rolę i wpływał na percepcję widza oraz podkreślenie idei jego sztuki.
Moje prace powstawały na przestrzeni kilku miesięcy. Był to proces, który wymagał cierpliwości i nauki na licznych próbach i błędach. Był to pewnego rodzaju eksperyment jako, że ta technika była dla mnie zupełnie nowa i czasem nie wszystko szło po mojej myśli. Efekt końcowy ciężko było przewidzieć co zupełnie różniło się od mojego dotychczasowego doświadczenia z tradycyjnym malarstwem. Ostatecznie był to jednak przyjemny proces, który nauczył mnie uwagi, cierpliwości i swobody oraz upamiętnił miejsca, które wspominam z uśmiechem.
2. Laura Krawczyk
Sieć, materia, przestrzeń – rysunki i obiekty
dyplom licencjacki, Sztuki Wizualne
I Pracownia Rysunku i Intermediów
dr hab. Radosław Czarkowski, prof. UZ
Praca dyplomowa składa się z instalacji zbudowanej z kabli, zestawu szklanych obiektów, dwóch płócien oraz serii rysunków. Elementy te łączą się w jedną kompozycję, w której to, co linearne i ciężkie, sąsiaduje z tym, co świetliste i efemeryczne. Inspiracją do powstania pracy była potrzeba ukazania kontrastu. Pragnęłam zbudować przestrzeń, która miesza, przeplata formy estetyki. Ukazuje ona proces dążenia do syntezy, jednocześnie zderzając się z niemożliwością wykonania czegoś idealnego.
Centralnym punktem jest przestrzenna konstrukcja z kabli - gęsta, organiczna, chaotyczna, a jednocześnie podporządkowana rytmowi linii. Jej obecność rysuje w powietrzu sieć - strukturę. Chaos instalacji ma odzwierciedlać stan, w którym trudno doszukać się sensu działania, równocześnie zapraszając do szukania reguły, zasady - w tym co na pierwszy rzut oka wydaje się być nieuporządkowane.
Szklane obiekty reprezentują spotkanie pomiędzy. Kruchość i transparentność szkła zestawiona jest z ciemnym śladem na jego powierzchni. Obiekty te zawieszone są między czystością materii, a zabrudzeniem, który ją narusza.
Na płótnach oraz rysunkach pojawia się rozproszenie abstrakcyjnych form - obrazu eteryczności i ulotności, pulsowania i drgania. Tworzą one miękki kontrast dla gęstości instalacji i ciężaru szkła, ukazując przestrzeń jako tę zmienną, nieustannie kształtowaną i rozmywaną.
Całość pracy jest próbą uchwycenia estetyki, która znajduje swoje miejsce w napięciu kontrastów. Jest ona badaniem formy, w której materia nie tylko zajmuje miejsce, ale buduje własną przestrzeń.
3. Adrianna Łubkowska
Projekt aranżacji kontenera morskiego wraz z meblem do mikroprzestrzeni.
dyplom licencjacki, Architektura Wnętrz
Pracownia Projektowania Mebla i Wnętrz
dr hab. Anna Owsian prof. UZ
Założenia projektu.
Założenie projektu to zaprojektowanie w jak najbardziej ergonomiczny i modułowy sposób wnętrza kontenera morskiego, tworząc wygodną do użytkowania przestrzeń. Zarówno autorskie meble jak i wnętrze kierowane są dla stylistek paznokci pracujących również poza domem. Ze względu na to, iż powierzchnia wnętrza kontenera nie przekracza 70m2 można wybudować takowy bez pozwolenia. Nie ma on również fundamentów przez co nie jest trwale związany z gruntem. Jedynie trzeba spełnić warunki użytkowe, przyłącza do wody, sieci kanalizacyjnej i prądu. Kontener został przystosowany dla jednego użytkownika stałego, w razie potrzeby z możliwością użytkowania kanapy w salonie przez drugą osobę.
W kuchni ułożonej w literę L, zachowany został trójkąt roboczy. Zabudowana lodówka wkomponowuje się w szafki wiszące i blaty. Okno w kuchni jest jedynie uchylne, aby zapewnić dobry dopływ świeżego powietrza. W szafce nad płytą indukcyjną został ukryty okap, pochłaniający zapachy. Stolik zbudowany z płyty meblowej przewiduje miejsce dla dwóch osób. W salonie, który połączony jest z aneksem kuchennym przewidziane jest miejsce do przechowywania w formie szafki np. książki zaprojektowanej we wnęce w ścianie. Front nawiązuje do moich autorskich mebli, opisanych w dalszej części. Zostało przewidziane również miejsce na telewizor. Mały korytarz wyposażony jest w wieszak na obuwie wierzchnie i oświetlone rzędem lamp sufitowych natynkowych. Łazienka pomimo niewielkiej powierzchni została ergonomicznie zaprojektowana, przewidując miejsce na wygodny prysznic oraz pralkę, wykorzystującą wnękę. Toaleta również ma zabudowany geberit, co pozwala na wykorzystanie miejsca nad stelażem na półki i szafki sięgające prawie do sufitu. Duże lustro, podświetlone taśmą led powiększa pomieszczenie. Sypialnia, będąca ostatnim pomieszczeniem wyposażona jest w dwa meble własnego autorstwa, biurko i walizkę, ale również dużą szafę, pozwala to na stworzenie trzech stref. Odpoczynku, pracy oraz przechowywania. Taśma led pod spodem wiszących półek, umieszczona została nad biurkiem. Pozwala to na dobre doświetlenie miejsca pracy. Łóżko natomiast wyposażone zostało w zabudowaną szafkę oraz szuflady pod spodem tworzące jeszcze więcej miejsc do przechowywania.
Układ funkcjonalny.
Cały układ we wnętrzu został zaprojektowany w jak najbardziej ergonomiczny sposób z zachowaniem norm. Szerokość drzwi w świetle ościeżnicy wynosi 90 cm. Łazienka została zaprojektowana w sposób łatwy do korzystania z możliwością użytkowania każdej ze stref. Aby zaoszczędzić miejsce zostały użyte drzwi przesuwne. Kuchnia jak i łazienka ze względu na przyłącza wodne nie są możliwe do przeniesienia.
Izolacja kontenera.
Oczyszczenie i zabezpieczenie: piaskowanie lub czyszczenie chemiczne, następnie malowanie farbą antykorozyjną. Wycięcia pod okna i drzwi najlepiej wykonać przed izolacją.
Aby zastosować dobrą izolację termiczną zalecane jest użycie pianki poliuretanowej PUR/PIR (natryskowa). Jest to jedne z najlepszych sposobów. Ma doskonałą izolacyjność cieplną i tworzy barierę przeciwwilgociową. Jej zaletą również jest szybka aplikacja na ściany, sufit, podłogę. (Min. 5–10 cm grubości zalecane).
Również często używana jest wełna mineralna (skalna/szklana). Jej zaletą jest dobra izolacyjność cieplna i akustyczna, natomiast wymaga paroizolacji i wentylowanej szczeliny. Jej wadą przy projektowaniu wnętrza również jest jej większa grubość (min. 10 cm)
Do wykończenia wnętrza najczęściej używany stelaż drewniany lub metalowy. Na niego przywiercane są płyty g-k lub sklejka, boazeria, ewentualnie panele ścienne.
Najchętniej też stosowane jest elektryczne ogrzewanie podłogowe za pomocą mat grzewczych. Są łatwe do ułożenia. Używane pod płytki, panele winylowe, deski
Ich zaletą jest niewielka grubość (5–15 mm system). Ich zaletą jest również łatwość w kontrolowaniu temperatury we wnętrzu.
Aranżacja wnętrza.
Wnętrze zaprojektowane w stylu japandi - to harmonijne połączenie japońskiego minmalizmu i skandynawskiego ciepła. Jego nazwa pochodzi od połączenia słów Japan i Scandi. Jest to styl, który powstał stosunkowo niedawno, bo pierwsze połączenia tych dwóch styli zaczęły zyskiwać na popularności w 2018 roku. Przestrzeń jest uporządkowana, prosta i bez zbędnych ozdób. Kolorystyka utrzymana jest w ciepłych tonacjach – beże biele i drewno komponują się w spójną całość. Światło również gra istotną rolę, podkreślając kolory panujące we wnętrzu. Sprawia to, że jest to miejsce dobre do odpoczynku.
Kontener został podzielony na trzy strefy – salon z aneksem kuchennym, łazienka oraz sypialnia. W całym wnętrzu panują łagodne linie, gładkie linie i łuki. Kanapa w salonie oświetlona jest z góry taśmą led, pozwalając na czytanie książek lub oglądanie telewizora. Obok zagospodarowana została wnęka w ściance działowej szafką własnego autorstwa z ozdobnym, przeszklonym frontem. Salon jest połączony z kuchnią zaprojektowaną w kształcie litery L. Stół z płyty meblowej, wraz z krzesłami rozdziela salon od kuchni. Jasne drewno jest spójnym elementem zarówno blatu kuchennego jak i zabudowy lodówki. Fronty szafek podkreśla biała płyta meblowa. Łazienka w całości została pokryta płytkami, imitującymi naturalny marmur. Lustro zostało podświetlone taśmą led, rozprowadzając łagodne światło. W pomieszczeniu w odróżnieniu do pozostałych pomieszczeń panują chłodniejsze barwy, sprawiające, że nabiera ono bardziej formę użytkową niż do relaksu. Zamykane szafki do sufitu i półki nad geberitem zapewniają miejsce do przechowywania. Również prysznic z niskim brodzikiem, który zapobiega zalewaniu łazienki, ułatwia funkcjonowanie z kabiny. Sypialnia wraz ze strefą roboczą jest najbardziej minimalistycznym z pomieszczeń, mimo wszystko to w niej znajdują się dwa autorsko opracowane meble. Duża szafa, łóżko z szufladami oraz wiszące szafki nad biurkiem pozwalają na swobodne przechowywanie rzeczy. Również miejsce pracy zostało oświetlone taśmą led. Krzesło jakie zostało użyte w projekcie świetnie spełni swoją funkcję. Dzięki ergonomii pozwala ono na zachowanie poprawnej sylwetki, o której stylistki podczas wielu godzin pracy zapominają. Każde z okien wyposażone jest w metalową roletę antywłamaniową.
Trzy meble autorskie:
Biurko kosmetyczne do stylizacji paznokci.
Nowoczesne i funkcjonalne biurko do manicure wykonane z wysokiej jakości płyty meblowej to doskonałe rozwiązanie do salonów kosmetycznych i użytku domowego. Jego solidna konstrukcja zapewnia stabilność podczas pracy, a przemyślany design łączy estetykę z praktycznością. Charakterystycznym elementem biurka jest ażurowy bok, który nadaje lekkości całej formie i wyróżnia mebel na tle standardowych rozwiązań. W tym miejscu można wstawić walizkę, w której można przewozić wszystkie potrzebne narzędzia. Dodatkowym atutem jest uzupełnienie z blachy perforowanej, która pełni zarówno funkcję dekoracyjną, jak i użytkową – służy również jako miejsce, w którym można umieścić pochłaniacz pyłów. Jednym z głównych atutów mebla jest ażurowy bok, który nie tylko przyciąga wzrok, ale także pełni praktyczną funkcję – mieści się w nim otwarta szuflada, zaprojektowana specjalnie z myślą o przechowywaniu walizki z narzędziami lub materiałami. Dzięki temu wszystko, co jest potrzebne do pracy, znajduje się zawsze pod ręką, a przestrzeń robocza pozostaje uporządkowana. Biurko wyposażone jest również w pojemne szafki i półki, które umożliwiają organizację wszystkich niezbędnych akcesoriów – od lakierów i pilników po urządzenia UV/LED.
Walizka do stylizacji paznokci.
Praktyczna i lekka walizka stworzona z myślą o stylistkach paznokci, które cenią mobilność i porządek. Wykonana z wytrzymałej sklejki, blachy perforowanej oraz transparentnej pleksi. Łączy nowoczesny design z solidnym wykonaniem. Jej wnętrze zostało zaprojektowane tak, aby pomieścić wszystkie niezbędne akcesoria do manicure – od lakierów hybrydowych, przez pilniki, po frezarkę i lampę UV. Przemyślany układ przegródek oraz łatwy dostęp do zawartości sprawiają, że praca staje się jeszcze bardziej komfortowa – niezależnie od miejsca. Idealna dla mobilnych stylistek i osób prowadzących usługi w domu klienta. Stylowa, poręczna i funkcjonalna walizka to niezastąpiony towarzysz każdej profesjonalistki.
Szafka na wino.
Szafka na wino, która łączy funkcjonalność z oryginalnym designem – może pełnić również rolę stabilnej, ażurowej nogi stołu lub oddzielnego elementu. Konstrukcja wykonana została z wysokiej jakości sklejki, której naturalna faktura dodaje ciepła i lekkości. Wnętrze szafki tworzą ażurowe, wygięte półki z malowanego proszkowo drutu stalowego, które subtelnie eksponują butelki wina, zapewniając im bezpieczne i efektywne przechowywanie. Projekt łączy japoński minimalizm ze skandynawską prostotą. Szafka nie tylko oszczędza miejsce, ale staje się również wyrazistym akcentem wnętrza.
4. Karo Sokołowska
Nona – projekt gry-opowieści wizualnej z realizacją trailera
licencjat, Grafika
Pracownia Grafiki Projektowej
dr Piotr Czech
O PROJEKCIE
“Nona” jest projektem bliskim mojemu sercu. Nad samymi postaciami pracowałam jeszcze rok przed rozpoczęciem licencjatu w moim wolnym czasie. Od długiego czasu chciałam stworzyć historię, która mogłaby mieć w sobie trochę humoru, a jednocześnie wciągać swoim specyficznym wyglądem i fabułą osadzoną w miejscu niecodziennym, a czasami też nieoczywistym. Kiedy rozważałam co zrobić w ramach swojej części artystycznej pierwszą myślą były concept arty stworzone na podstawie tej historii, jednak mój promotor przekonał mnie, aby spróbować stworzyć grę komputerową. Było to coś zupełnie nowego dla mnie - chociaż od dawna interesowałam się grami komputerowymi i sama w nie grałam, to jeszcze nigdy nie spróbowałam jej sama zrobić. Nauka kodowania, tworzenie odrębnej stylistyki kierującej wyglądem gry, ciężko przerobione próby tworzenia udźwiękowienia - to wszystko zaowocowało zwiastunem i małą demonstracją tego, jak może wyglądać świat Nony - tytułowej bohaterki. Chciałam stworzyć opowieść, w której otoczenie jest niecodzienne i trochę nieprzewidywalne, a w którym główna bohaterka spróbuje się na nowo odnaleźć. Jednocześnie jest to gra, której design postaci mógłby zwrócić uwagę amatorów mitologii słowiańskiej, średniowiecznych fantasy oraz starych gier RPG.
SYMBOLIZM
Przewodnimi motywami w "Nonie" są: żałoba, godzenie sie z utratą bliskiego, radzenie sobie z traumatyczną, nagłą zmianą, która wpływa na przebieg twojego całego życia.
Klątwa Nony - przemiana w potwora - jest metaforą nienawiści wobec siebie i jej poczucia winy. Po wypadku,w którym straciła brata te uczucia stały się częścią jej codzienności. Całkowita, wizualna utrata ludzkości ma symbolizować to, jak Nona spostrzega siebie samą. Bohaterka czuje się potworem, "jest" nierozumnym stworzeniem, które było za głupie, żeby pomóc swojemu bratu.
Fraus (antagonista) jest uzewnętrznieniem lęków i paranoi, które doprowadzaja osobę do podświadomego samosabotażu. Przyczyny, dla których osoba izoluje się od innych, bądź jej zachowanie odstaje od reszty poprzez agresję, nerwy czy smutek są nielogiczne i trudne do zrozumienia. Fraus funkcjonuje właśnie według tych schematów. Przypomina o przykrych wydarzeniach, wprowadza swoje ofiary w negatywne stany emocjonalne, a przy tym również nimi manipuluje, aby pogorszyć ich sytuację. Sposób, w jaki do tego doprowadza może przywodzić na myśl również toksyczne osoby i relacje.
Przyjaciele Nony reprezentują to, jak twoje otoczenie wpływa na czyjąś filozofię i logikę, z jaką wcześniej przepracowywano swoje poczucie winy i traume. Część stawia pod znak zapytania zrzucanie na siebie całkowitej winy w chwili, gdzie było się bezsilnym, a niektórzy pomimo swoich dobrych chęci przypadkiem pogarszają te uczucia. Jest to sposób na zaprezentowanie bardziej realistycznego spojrzenia na relacje międzyludzkie, gdzie nie każdy jest idealny i jest na tych samych falach co osoba spierająca się z negatywnymi doświadczeniami.
Odszukiwanie utraconych obiektów przypominających o bracie służy do pchania fabuły do przodu, w trakcie której Nona prowadzi dialog z przyjaciółmi i swoim wrogiem. Konwersacje między nimi miałyby naprowadzić bohaterkę w kierunku przebaczenia sobie, jednak finalnie to decyzja gracza wpłynie na to, jak się potoczy historia Nony.
CZĘŚĆ WIZUALNA
Świat rozgrywki swoim wizażem i zgrają postaci w wręcz teatralnych kostiumach przynoszą na myśl czasy średniowiecznych rycin i baśni. Jednocześnie źródłami mojej inspiracji była również mitologia słowiańska, a mianowicie istniejące w niej wszelakie rodzaje potworów - topielnice, opętańce, czy też psotne diabełki pomogły mi w tworzeniu struktur w relacjach między poszczególnymi postaciami i zasad świata, w którym istnieje Nona. Poza aspektem motywu poprzednich stuleci inspirowały mnie również stare, pikselowe gry o monochromatycznej palecie barw. Miały one swój indywidualny, wciągający klimat - płaskie plamy i jednolite tła z prostymi ścieżkami dźwiękowymi zawsze wprowadzały mnie w lekki niepokój, a jednocześnie przyciągała mnie tajemniczość wywołana przez panującą w nich atmosferę.
INSPIRACJE
Undertale Toby’iego Foxa, jego ogólna twórczość - świat, który stworzył w tej grze jest niecodzienny, o surowej otoczce wizualnej, kojarzącej się z pierwszymi grami na komputery. Tym, co go wyróżniało były postacie, których historie potrafiły wzruszyć mnie do łez, a czasami doprowadzały do śmiechu. Sposób, w jaki zostały napisane stał się dla mnie wielką inspiracją. Chciałam stworzyć bohaterów, których gracz również byłby w stanie pokochać. Stylistycznie inspirowałam się starymi grami z końcówki lat 90 i początku XX wieku wymieszanego z nowoczesną kreską. Chciałam zastosować sposób, w jaki wykorzystywano małe rozdzielczości ekranów do uzyskania jak najlepszego efektu jedynie za pomocą kilkudziesięciu pikseli.
CO DALEJ?
W najbliższej przyszłości planuję dalej pracować nad "Noną". Moim głównym celem będzie stworzenie konkretnego, dobrze działającego i skompletowanego systemu gry oraz całkowite rozwinięcie przebiegu wydarzeń. Oprócz tego będę dalej rozwijać świat, w którym znajduje się Nona oraz odgrywające się tam wydarzenia, w których to postaci drugoplanowe zostają głównymi bohaterami. Chociaż nie jestem pewna mojej przyszłości w zawodzie powiązanym z tworzeniem gier, to gamedev jest kierunkiem, który chcę obrać z pasji i rozwijać się w jego zakresie nawet gdy nie stanie się moim głównym zajęciem.
5. Lizaveta Yanovich
Relikty
licencjat, Grafika
Pracownia Grafiki – Sitodruk
prof. dr hab. Andrzej Bobrowski
„Relikty” to cykl pięciu obrazów, każdy o wymiarach 140 na 100 cm. Powstały w technice mieszanej, motyw przewodni nanoszony jest metodą sitodruku, a całość wykończona akrylem. Główne kolory czterech obrazów to biały, szary i czerwony, które przeplatają się ze sobą, piąta praca niesie kontynuację historii pierwszych obrazów, lecz ma inne znaczenie i kolory.
W każdej grafice zapisuję inny wycinek biografii, oznaczony centralnym symbolem ważnego etapu. Jeden obraz obejmuje pięcioletni okres wspomnień, dlatego cały zestaw tworzy wizualny dziennik kolejnych dekad życia. Ideą pracy było filozoficzne pojęcie René Descartesa "Myślę więc jestem", ale w mojej interpretacji "Pamiętam, więc jestem" gdzie każdy symbol jest indywidualnym wspomnieniem, które jest powiązane pośrednio lub bezpośrednio z innymi symbolami w tej samej pracy lub w innej.
Dla każdego wspomnienia mogą mieć inną wartość. Dla jednych to tylko porwane obrazy z przeszłości, dla innych – źródło pocieszenia i radości. Są też którym nie są potrzebne wcale. Dla mnie to coś więcej – jak stary odtwarzacz z filmami, który mogę włączyć w każdej chwili, by wrócić do dzieciństwa albo przypomnieć sobie coś zapomnianego. Być może sprawiam wrażenie osoby niemądrej, bo czasem nie potrafię przypomnieć sobie słowa po polsku czy zapominam nazwę z historii grafiki. A jednak w mojej pamięci są szczegóły, które dla innych nie miałyby znaczenia. Na przykład dzień moich osiemnastych urodzin, kiedy nikt na uczelni nie zwrócił uwagi ani na mój strój, ani na przygotowane słodycze. Albo lipcowy wieczór 2006 roku, gdy oblizałam gips mojego brata. Albo noc, gdy po raz pierwszy zostałam sama w domu, miałam wtedy 9 lat i oglądałam telewizję do 3:27, pamiętając każdy film z tamtej nocy.
Te chwile to dla mnie nie tylko przeszłość. To dowód na to, że istnieję. Nikt nie może ich zmienić ani wymazać, są częścią mnie, a ja jestem ich nosicielką. Przypominają mi, że każdy z nas ma swoją niepowtarzalną historię, tak jak każdy przedmiot ma swój numer seryjny, przypisany tylko jemu gdzie każdy numer – to osobna opowieść.
6. Oliwia Rychlewska
W kręgu kobiet
licencjat, Malarstwo
Pracownia Tekstyliów i Barwiarstwa
dr Patrycja Wilczek-Sterna
Cykl prac pt. W kręgu kobiet to dziesięć portretów wykonanych techniką haftu ręcznego na tkaninach barwionych naturalnymi barwnikami roślinnymi. Każda z prac ukazuje inną kobietę a razem tworzą opowieść o kobiecości, sile, delikatności i wzajemnym wsparciu.
Cały cykl powstał w 2025 roku i został zainspirowany rozmowami z kobietami z mojego otoczenia. Tytuły prac to: Bogumiła, Oliwia, Zuzanna, Olga, Alicja, Aleksandra, Alina, Paulina, Katarzyna oraz Lucyna. Każda z portretowanych osób to ktoś dla mnie ważny: babcia, mama, siostra, przyjaciółka, teściowa, szwagierka. Niosą one ze sobą osobną historię, emocje i postawę, które starałam się uchwycić w procesie twórczym. To właśnie ich doświadczenia, spojrzenia i gesty stały się punktem wyjścia do stworzenia tych prac. Odkrywałam w nich troskę, delikatność, ale też siłę i poczucie wspólnoty.
Proces twórczy rozpoczęłam od zabarwienia materiałów, następnie przygotowania cyfrowych szkiców portretów, które kolejno przeniosłam na tkaninę - wcześniej zszytą za pomocą maszyny do szycia a następnie wyszyłam na nich ręcznie wizerunki postaci. Portrety zostały wykonane na tkaninach z włókien naturalnych takich jak bawełna i len. W trakcie barwienia pracowałam przy użyciu naturalnych składników - między innymi łusek białej i czerwonej cebuli, kwiatów sumaka octowca, żołędzi dębu, suszonej mięty, marzanny barwierskiej, modrzejca kampesziańskiego, galasów, rezedy, arnoty, olszy, brezylki, pestek awokado czy kwiatów forsycji. Następnie przy użyciu własnoręcznie barwionych materiałów uszyłam abstrakcyjne kompozycje. W trakcie haftowania eksperymentowałam z różnymi ściegami, szukając tych, które najlepiej oddają charakter przedstawionych postaci. Zależało mi na tym, aby portrety nie były jedynie realistycznym odwzorowaniem twarzy, ale by zawierały w sobie intymność i emocje, które towarzyszyły każdej rozmowie i spotkaniu. Wnętrza prac zostały wypełnione materiałami pochodzącymi z recyklingu, co było świadomym wyborem wynikającym z troski o środowisko i dążenia do zrównoważonego procesu twórczego.
Inspirację zasięgnęłam przeglądając prace Moniki Drożyńskiej. Tak samo jak artystka użyłam haftu ręcznego jako artystyczną formę wyrazu. Technika ta jest bardzo pracochłonna, ale pozwala na skupienie się na pracy, na osobie, którą wyszywam - pozwoliła mi na powolne, uważne budowanie wizerunku każdej z kobiet. Jest to w jakimś stopniu forma relaksu, może medytacji. Równie istotny okazał się sam proces barwienia tkanin - zaskakująco nieprzewidywalny i bogaty w niespodziewane efekty. Zrozumiałam, jak wiele zależy od rodzaju materiału, roślin użytych do barwienia, pH wody, temperatury i czasu moczenia tkanin w kąpielach barwierskich. Natura nie daje pełnej kontroli, uczy akceptacji przypadku i piękna niedoskonałości.
Pracując nad tym cyklem, coraz bardziej uświadamiałam sobie, że kobiecość nie ma jednej definicji. Może być różna, zmienna, a jednocześnie prawdziwa i spójna. Odkryłam jak wiele jest różnych, pięknych i wartościowych kobiet w moim otoczeniu. Chciałam pokazać to bogactwo poprzez sztukę i uważne patrzenie na drugiego człowieka.
7. Katarzyna Hondzio
Poza świat(ł)em
dyplom magisterski, Malarstwo
III Pracownia Malarstwa
Dr hab. Jarosław Łukasik prof. UZ
Założenia artystyczne/temat przewodni (intencja, kontekst).
Moja praca dyplomowa to cykl obrazów powstałych z fascynacji światłem – zarówno fizycznym, które przecina wnętrze lub odbija się od ściany, jak i symbolicznym, duchowym, którego źródło trudno uchwycić. Interesuje mnie moment graniczny: gdy światło nie tylko oświetla przestrzeń, lecz zaczyna ją budować, rozsadzać i transformować. Światło staje się znakiem, przestrzeń – emocją, a kolor – pamięcią chwili. Tytuł cyklu „(po)Za Świat(ł)em” niesie dwuznaczność – podążam za światłem zarówno dosłownie (w malarskiej analizie jego fizyczności), jak i symbolicznie (w poszukiwaniu sensu, harmonii i obecności). Jednocześnie pytam, co jest „poza światem” i „poza światłem” – czy istnieje inne, wewnętrzne, niewidzialne światło. Obrazy mają być przestrzenią kontemplacji, czasem lekkiego niepokoju; kadrami zatrzymanymi w momencie przejścia – między dniem a nocą, obecnością a nieobecnością, ciałem a duchem.
Uzasadnienie wyboru technik, materiałów, formatu.
Cykl obejmuje siedem obrazów w technice olejnej na płótnie, każdy w formacie 80 × 110 cm. Pracuję warstwowo – od laserunków po kryjące akcenty. Zestawiam miękkie przejścia tonalne z wyraźniejszymi krawędziami, aby równocześnie budować głębię i porządek. Paleta wynika z potrzeby kontemplacji: półtony bieli i szarości, ugruntowane ziemiste brązy oraz zgaszone oliwkowe akcenty. Kompozycje opieram na prostych układach architektonicznych (przejścia, otwory, korytarze, plany nachodzące na siebie), tak by obraz nie tyle przedstawiał, co wciągał widza w doświadczenie patrzenia.
Proces pracy (etapy, eksperymenty, trudności, rozwiązania).
Etap koncepcyjny łączy intuicję z dyscypliną formalną. Każdy obraz przeszedł szkicowe rozpoznanie, budowę relacji tonów, wielokrotne korekty i redukcje zbędnych elementów. Praca nad cyklem była procesem domykania i wyciszania – świadomym przejściem od dynamicznych barw do minimalizmu i klarowności formy. Kluczowe decyzje dotyczyły pozostawiania „miejsca na oddech”: rytmu dużych pól, miękkich przejść i jednoznacznego kierunku światła. Światło w tych obrazach nie jest plamą bieli, lecz rezultatem relacji między warstwami farby – to ono otwiera kompozycję i napina jej wewnętrzną dramaturgię.
Odniesienia do inspiracji/teorii/praktyk (opcjonalnie).
Punktem odniesienia jest dla mnie malarstwo impresjonistyczne i postimpresjonistyczne – idea ulotności momentu, wrażeniowość i próba uchwycenia tego, co z pozoru nieuchwytne. Bliska jest mi twórczość Edwarda Hoppera (architektoniczna cisza, samotność i światło), a w myśleniu o formie i barwie – Mark Rothko oraz James Turrell. Te odniesienia porządkują moje decyzje kompozycyjne i skłaniają do redukcji: ku półabstrakcji, w której światło pełni rolę materii znaczącej, a nie jedynie efektu optycznego.
Efekt finalny i wnioski (co zostało osiągnięte).
Otrzymałam spójny cykl obrazów – nie ilustracyjny, lecz doświadczeniowy. Uporządkowane kompozycje i zredukowana paleta kierują uwagę ku temu, jak światło organizuje emocjonalną przestrzeń obrazu. Seria domyka mój obecny etap drogi malarskiej: od ekspresji ku kontemplacji, od komplikacji ku prostocie, od krzyku ku ciszy. Celem jest doświadczenie skupienia – by widz, wchodząc w relacje tonów i krawędzi, mógł przez chwilę „być w świetle”, a nie tylko je oglądać.
8. Anastasiia Slovachevska
Uproszczone
licencjat, Malarstwo
I Pracownia Malarstwa
dr Barbara Bańda
Dyplom o tytule „Uproszczone” składa się z 17 obrazów wykonanych w technice mieszanej. W pracach zastosowano różnorodne materiały, wśród których dominują płótna, tkaniny, nici, papier oraz farby olejne. Format obrazów jest zróżnicowany: 2 obrazy mają rozmiar 20 x 20 cm, 2 obrazy 30 x 24 cm, 2: 40 x 50 cm, 3: 40 x 120 cm, 2: 80 x 60 cm, 1: 50 x 60 cm, 3: 100 x 70 cm, 1: 100 x 80 cm, 1: 100 x 100 cm oraz :1 120 x 120 cm. Niektórym z prac nadałam tytuły: „Wszystko jest sztuczne”, „11.11.11”, „11.11.24”, „Szopa”, „Oddźwięk”, „Były poniedziałki” oraz „17 lat”.
Cykl prac stanowi osobistą refleksję nad procesem upraszczania – zarówno w sztuce, jak i w życiu. Dzieła powstały w okresie wielu zmian i poszukiwań, a głównym motywem jest tu dążenie do odnalezienia lekkości poprzez rezygnację z nadmiaru i skupienie się na tym, co istotne. To próba uchwycenia stanu przejściowego, momentu równowagi między tym, co złożone i intensywne, a tym, co spokojne i bardziej dla mnie kluczowe. Równie ważne było dla mnie zawarcie w pracach treści bardziej osobistych – takich jak pamięć, nostalgia, tęsknota za domem i ojczyzną. W wielu elementach serii obecne są subtelne odniesienia do przeszłości, emocji i miejsc, które ukształtowały mój wizerunek. Prace nie są dosłowne – mają intymny, abstrakcyjny charakter, który pozostawia miejsce na indywidualną interpretację widza. Ważnym aspektem serii są również eksperymenty z materiałem i fakturą. Połączenie malarstwa z elementami tkanin i kolażu pozwoliło na stworzenie indywidualnego języka artystycznego, co pomogło w ekspresji. Całość stanowi próbę odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób można znaleźć prostotę i lekkość poprzez sztukę, nie tracąc przy tym osobistej głębi wyrazu.
9. Zofia Stawicka
Niewygodne, ale się przykryje.
licencjacka, Grafika
Pracownia Grafiki - Wklęsłodruk i Wypukłodruk
dr Maryna Mazur
Głównym elementem instalacji jest cykl czterech grafik wykonanych w technice akwaforty, będących osobistą i symboliczną refleksją nad kobiecą tożsamością, mechanizmami obronnymi oraz codziennym zmaganiem się z uprzedzeniami, seksualizacją i presją społeczną.
Punktem wyjścia do projektu stała się marynarka, element garderoby, który noszę na co dzień i który z czasem nabrał dla mnie szczególnego znaczenia. Stała się moją codzienną zbroją — formą dającą poczucie bezpieczeństwa, narzędziem budowania autorytetu i dystansu. Zakładam ją, gdy chcę poczuć się silniejsza. Zauważyłam, że ludzie postrzegają mnie inaczej, gdy ją noszę — bardziej poważnie, z większym szacunkiem, wbrew stereotypowi „ładnej blondynki”, z którym wciąż się zderzam i który odbiera mi głębię, zanim zostanę wysłuchana.
Marynarka, choć daje pozorne poczucie kontroli, niesie ze sobą również ciężar oczekiwań — konieczność bycia opanowaną, profesjonalną, tłumienia emocji. Ta wewnętrzna sprzeczność — między ochroną a ograniczeniem — stała się osią mojego projektu. W mojej pracy marynarka staje się symbolem tarczy, ciężaru, ale też narzędzia emancypacji. Z pozoru zwykły element garderoby, historycznie przypisany mężczyznom, dziś zyskuje nowe znaczenia. Może ukrywać i tłumić, ale też uwydatniać i wyostrzać. Może nas otulić i pomaga zbudować autorytet, ale też uwolnić emocje, które trudno wyrazić słowami.
Każda z czterech prac graficznego cyklu opowiada o innym etapie relacji z tą formą. To nie tylko opowieść o mnie — to metafora doświadczenia wielu kobiet, które każdego dnia balansują między siłą a wrażliwością, niezależnością a potrzebą zrozumienia.
Bunt
Pierwsza grafika to wyraz sprzeciwu wobec samego mechanizmu ochrony, która zaczęła ciążyć. Depczę marynarkę. Ona pozostaje nieruchoma, ale jej obecność przytłacza. To moment, w którym człowiek ma dość noszenia „tarczy”. Bunt wobec społecznych oczekiwań, tłumionych emocji, chwil słabości. To moment niezrozumienia siebie, złości, wypaczenia — odrzucenia ochrony, która nagle wydaje się czymś obcym, odpychającym. To najbardziej brutalna emocjonalnie scena — surowa i intymna.
Pojednanie
W drugiej grafice następuje konfrontacja. Twarzą w twarz z abstrakcyjną marynarką — formą, która zdaje się żyć, „wołać”. Mówi: „przykryj się, wiem, że potrafisz udźwignąć mój ciężar”. To nie jest już tylko ubranie to symbol emocjonalnego bagażu, który mimo wszystko ma sens. Pojawia się czułość, zrozumienie, próba zaakceptowania ochrony, która nie musi oznaczać tłumienia. To etap dialogu ze sobą. Z tym, co trudne, ale nieodłączne.
Akceptacja
Trzecia grafika to najbardziej świadomy etap. Marynarka nadal nie zostaje założona, ale nie ma już buntu. Jest cisza, jest decyzja. Bohaterka pracy rozumie, że obycie się z tym, co niewygodne, to jedyna droga do rozwoju i siły. Tylko poprzez konfrontację z własnym ciężarem można znaleźć równowagę. To już nie tylko ochrona – to część mnie. Akceptacja własnych słabości i potrzeby obrony idzie w parze z odkryciem wewnętrznej mocy.
Otulenie
Ostatnia, najmniejsza praca jest najbardziej osobista i intymna. Tu następuje przykrycie — nie z lęku, lecz z potrzeby. To wołanie o pomoc, ale i moment zrozumienia: że marynarka — ta symboliczna forma — naprawdę mnie chroni. Że ochrona nie musi być słabością. Wręcz przeciwnie — może być siłą. To przesłanie do kobiet, które każdego dnia mierzą się z presją wyglądu, seksualizacją, narzuconymi rolami, byciem jednostką w społeczeństwie pełnym sprzecznych oczekiwań.
Tworząc te prace bazowałam na podstawie zdjęć wykonanych przez bliską mi fotografkę. Przedstawiają mnie nagą, czystą, z lekkim makijażem, którego na co dzień nie noszę. W tej surowej, delikatnej formie widzę siebie prawdziwą — bez nakrycia, bez fasady. Te zdjęcia jako punkt wyjścia pozwoliły mi przyjrzeć się sobie z dystansu, okiem kogoś innego. Własna nagość emocjonalna i cielesna, uchwycona w obiektywie, uświadomiła mi, jak często w życiu chcemy się „przykryć”. Żeby nie zostać źle zrozumianym. Żeby się chronić.
Wystawa przyjmuje formę instalacji. Jej integralną częścią są moje osobiste marynarki, zawieszone wzdłuż kolumn galerii. Tworzą fizyczną barierę, zasłaniając główną ścianę z grafikami — niczym mur, który trzeba przekroczyć, by zobaczyć „więcej”. To kolejny komentarz do idei ochrony. Zawieszone w przestrzeni marynarki budują atmosferę, ale też stanowią symboliczny filtr między mną a widzem. Wchodząc do wnętrza, odbiorca najpierw doświadcza tej zewnętrznej warstwy — stylizacji, formy, dystansu. Dopiero przechodząc przez nie, może dotknąć czegoś głębszego. Zobaczyć prace — osobiste, szczere, odsłaniające. Ten gest ma podwójne znaczenie: to z jednej strony zaproszenie do przekroczenia pozorów, z drugiej — mój świadomy akt jako młodej kobiety: pokazanie, że to, co ukryte, intymne i niewygodne, może być źródłem siły.
Za tą symboliczną „ścianą” znajdują się cztery akwaforty — opowieść o drodze od buntu, przez pojednanie i akceptację, aż po otulenie.
Marynarka jako forma ochronna staje się czymś więcej niż ubraniem. To symbol osobistego i społecznego doświadczenia. Kobiecej siły, delikatności, przemiany i sprzeczności. To opowieść o tym, jak poprzez formę mówić o tym, co niewidzialne — i jak codzienny element garderoby może stać się emocjonalnym pomostem między tym, co prywatne, a tym, co uniwersalne.
—A skąd ta marynarka?
—Życie mi ją uszyło.
Ten dialog, który często prowadzę z innymi ludźmi, umieszczam na ścianach galerii jako część instalacji.
10. Joanna Jagiełło
Prowincjonalne piksele – cykl animowanych krajobrazów
dyplom magisterski, Sztuki Wizualne
Pracownia Grafiki Projektowej
dr Piotr Czech
,,Prowincjonalne piksele” to seria krótkich, zapętlających się animowanych krajobrazów w stylu pixel art inspirowanych wizualnymi oraz kulturalnymi aspektami współczesnego życia w małej miejscowości w Polsce. Tytuł dyplomu jest bezpośrednim nawiązaniem do rozpoczętego w 2022 roku projektu fotografa Marcina Urbanowicza, który pod pseudonimem ,,prowincjonalny_fotograf” na Instagramie dokumentuje osobliwości tych właśnie obszarów. Obserwowanie tego projektu na bieżąco uświadomiło mi, że miejscowości nawet na drugim końcu kraju, których nigdy nie miałam prawa odwiedzić są mi niezwykle znajome. Cechuje je bowiem jednakowy chaos przestrzenny, szarość przeplatana trawnikami, monotonia i przede wszystkim postępująca pustka. Prowincja nie jest ,,biedna” czy ,,zacofana” w ekstremalnym znaczeniu tych słów, natomiast zdecydowanie zatrzymała się w czasie, z tym że trudno powiedzieć konkretnie w jakim. Jest zawieszona w dziwacznym półśnie i marazmie.
Krajobrazy jakie chciałam wykreować są przede wszystkim bardzo osobistym konceptem tego, co mam wdrukowane w umysł, kiedy myślę o domu, do którego mam nie tylko wiele sympatii, ale również dystansu. Przy odpowiednich warunkach są to widoki bardzo atrakcyjne, chociaż niezbyt idylliczne – nie jest to bowiem część parku krajobrazowego czy urokliwego pojezierza tylko zwykłe miejsce o niskiej gęstości zaludnienia z dużą ilością ładnej, chociaż dość przeciętnej przyrody. Przyroda ta jest oznakowana drobnymi elementami współczesnej cywilizacji – słupy, znaki drogowe, myśliwskie budki czy charakterystyczne w tym kraju przydrogowe krzyże.
Każda animacja skupia się wokół konkretnego, tematycznego wycinka rzeczywistości ze szczyptą surrealizmu i absurdu. Czasem jest to konkretny, charakterystyczny obiekt, taki jak stary przystanek autobusowy a czasem istotny dla społeczności budynek – na przykład szkoła podstawowa. Starałam się także różnicować paletę kolorystyczną oraz warunki atmosferyczne w celu stworzenia niepowtarzalnego klimatu. Krajobrazom towarzyszą również domowe i dzikie zwierzęta bowiem ich obecność wprowadza sympatycznie dynamiczny element do statecznych, jedynie symbolicznie ruchomych pejzaży.
Wybór techniki pixel art podyktowany był jej wygodną właściwością, która pozwala jednocześnie na jednoznaczną figuratywność ale z interesującą, nieco kanciastą, charakterystyczną syntezą kształtów. Pikselowa animacja poklatkowa nie jest tak skomplikowana technicznie w porównania do innych form i pewien “ciężar” jej przetworzenia przypada na oglądającego, który musi wypełnić w wyobraźni pewne luki. Pixel art wywodzi się z grafiki obecnej w pierwszych komputerach, a także konsolach do gier, i właśnie z tą branżą jest w pierwszej kolejności kojarzony. Jest to z mojej strony świadome nawiązanie, ponieważ animacje w istocie przypominają lokacje z gry wideo czy to w samej ich rozgrywce czy na tzw. ekranach startowych, co może być dobrym początkiem portfolio do pracy nad grami niezależnymi, ponieważ one właśnie w głównej mierze korzystają z pixel artu jako języka wizualnego. Odniesienie do gier komputerowych poprzez pixel art ma również na celu pewnego rodzaju infantylizację i wyraźne zaznaczenie, że jest to częściowo spojrzenie wewnętrznego dziecka.
Cała seria składa się z ośmiu animacji w wymiarze 240 x 135 pikseli przeskalowanych do rozmiaru HD wypełniającego ekran monitora. Mimo małego rozmiaru piksele są w stanie oddać różnorodne szczegóły oraz tekstury, jednakże prace te najlepiej prezentują się jako całość w wielkości nie większej niż przeciętny monitor, co po pierwsze oddaje klimat immersyjnego, samotnego spędzania czasu przy grze komputerowej a po drugie, większe skalowanie może niekoniecznie działać na korzyść percepcji tego stylu. Fundamentalną cechą serii jest oczywiście ruchomy, cyfrowy obraz, ale widoki w oczywisty sposób są również przeznaczone na pocztówki, co ma odrobinę ironiczny wymiar, ponieważ o ile mała miejscowość nie jest ściśle turystyczna, to nikt nie będzie się kwapił do projektowania ani kupowania jej pamiątkowych widokówek.
Projekt ten jest więc pewnego rodzaju wizualnym podsumowaniem oraz przetworzoną esencją miejsc, w których spędziłam większość życia aż do wyprowadzki do ,,dużego miasta” tak bardzo odmiennego w niemal każdym aspekcie od tego, co znałam dotychczas. Mimo być może niewielkich obecnie różnic kulturowych między dziećmi ze wsi, a dziećmi z miasta, wychowanie chociażby w wiecznym wykluczeniu komunikacyjnym jest drobnym utrudnieniem na start. Temat nie został bynajmniej wyczerpany – zostało jeszcze multum niezgłębionych perspektyw mających potencjał na dalsze rozszerzanie serii. Tymczasem… będę wciąż obserwować jak zmienia się prowincja.
11. Agnieszka Felińska
Projekt restauracji “Winny Młyn” z opracowaniem mebla do serwowania wina.
dyplom licencjacki, Architektura Wnętrz
Pracownia Projektowania Mebla i Wnętrz
dr hab. Anna Owsian prof. UZ
Założenia projektu.
“Winny Młyn” to miejsce stworzone z myślą o miłośnikach wina. W industrialnych wnętrzach dawnego młyna serwowane są lokalne produkty z pobliskich winnic. Poza możliwością poznania lubuskiego dziedzictwa, w lokalu znajdują się również ciekawe pozycje kulinarne. W menu występują przystawki: pieczywa, foccacia, wędliny, sery oraz dania główne: pasty, steki, sałatki.
“Winny Młyn” jest przestrzenią dla okolicznych mieszkańców, turystów oraz istotnych gości dla Zielonej Góry. Lokal działa przez cały rok, z możliwością organizacji imprez okolicznościowych. Największy ruch planowany jest w dwóch fazach, między 15 a 17 podczas obiadów oraz między 19 a 21 w czasie ukierunkowanym na wzmożone degustacje win.
Układ funkcjonalny.
Budynek dawnego młyna jest trzy piętrowy, komunikację między poziomami zapewniają szerokie schody - 130 cm oraz winda zewnętrzna. Szerokość najmniejszych drzwi w całym budynku to 90 cm, zapewniając komfort przemieszczania.
Na najwyższym piętrze znajduje się pokój hotelowy w klasie premium oraz niewielka przestrzeń biurowa dla szefostwa. Na drugim piętrze znajdują się pokoje hotelowe w klasie standard oferując przytulne pokoje dla par, gości indywidualnych oraz turystów. Poza pokojami znajduje się również pokój socjalny z szafami przeznaczonymi do przechowywania artykułów sezonowych, sprzętów do sprzątania i środków czystości. Na pierwszym poziomie znajduje się restauracja z kuchnią. Sala została przystosowana na 36 miejsc siedzących i podzielona na 3 strefy stolikowe: na wprost od wejścia, gdzie znajduje się długa kanapa, przy której są stoliki przesuwne, dedykowane dla dwóch osób lub większej grupy zorganizowanej, strefa pod oknami, dedykowana grupą do czterech lub pięciu osób, oraz strefa lóż, znajdująca się w centralnym punkcie lokalu.
Ze względu na podłużny układ lokalu, z każdego stolika widoczna jest przestrzeń barowa. Wokół wyspy barowej znajduje się ciąg komunikacyjny dla obsługi, z tego względu przy wyspie barowej nie znajdują się wysokie krzesła.
Kuchnia podzielona jest na strefy:chłodnia, zmywalnia, skład odpadów, przechowywanie naczyń, kuchnia ciepła, wydawanie posiłków, przechowywanie sprzętu kuchennego. Dla zachowania wygody i bezpieczeństwa, komunikacja ma szerokość 100-120 cm, a drzwi prowadzące na korytarz są wahadłowe.
Na parterze dostępna jest recepcja, przestrzeń odbioru dostaw, pralnia, pomieszczenie socjalne, produkcja kuchenna, przechowalnia bagażu, wydzielone dwie toalety: damska i dla użytku osób z niepełnosprawnością oraz męska.
Dostawy realizowane są przez tylne wejście, co zapewnia najkrótszą możliwą trasę do przestrzeni produkcyjnej zlokalizowanej pod kuchnią. Obrane i przygotowane półprodukty transportowane są na wyższy poziom za pomocą windy gastronomicznej. W bliskiej odległości od produkcji znajduje się magazyn zawierający towar kelnerski - napoje oraz alkohole, kuchenny oraz wysokie szafki na przedmioty osobiste i ubrania wierzchnie.
Na tym poziomie po prawej części budynku znajduje się osobny pokoju socjalny, z przestrzenią dla odpoczynku pracowników, niewielkim aneksem kuchennym oraz wysokie, zamykane szafki na rzeczy prywatne personelu.
Aranżacja wnętrza.
Wnętrze całego budynku utrzymane jest w stylu industrialnym. Wybór tego konkretnego stylu wynika z szacunku do wyjątkowej historii miejsca. Jak sugeruje sama nazwa restauracji, niegdyś w tych murach mieścił się stary młyn. Z biegiem lat, w wyniku postępującej urbanizacji Przylepu, młyn został zamknięty, a budynek przez długi czas pozostawał opuszczony. Zachowanie oryginalnych elementów architektonicznych, takich jak czerwona cegła oraz odwzorowanie historycznych okien, było kluczowe dla utrzymania autentycznego charakteru budynku oraz stworzenia przyjemnej i spójnej przestrzeni.
Wchodząc do lokalu, na wprost uwagę przyciąga zaokrąglone lustro podświetlane listwą LED, optycznie powiększające przestrzeń. Na tej samej ścianie znajduje się również logo restauracji, eleganckie zasłony oraz sięgające podłogi okna. Pomiędzy nimi rozciąga się ciąg kanap obitych skórą w ciepłym, ceglanym odcieniu. Stoliki w tej części sali osadzone są na czarnych, stalowych nogach i zwieńczone drewnianymi blatami. Całość dopełniają miedziane, podłużne lampy, które subtelnie oświetlają przestrzeń.
W centralnej części lokalu znajdują się dwie loże, wydzielone od reszty przestrzeni poprzez zmianę układu podłogi. W tej strefie zastosowano jodełkę, którą przecina pas szarych płytek ceramicznych imitujących beton. Pomiędzy tyłami kanap umieściłam zielone rośliny, które tworzą poczucie prywatności i przytulności. Sufit jest podwieszany i pokryty odbijającą powłoką, co nadaje wnętrzu lekkości i głębi. Stoły w tej części zostały zaprojektowane przeze mnie.
W bocznej strefie w bliskiej odległości od okien, zastosowane wygodne fotele utrzymane są w kolorystyce odnoszącej się do knap. Stoliki w tej strefie są w stylu loftowym, o grafitowej ramie. Oświetlenie zapewniają industrialne lampy których światło pada na stoliki. Na ogólny klimat wpływa światło punktowe podkreślające strukturę cegieł ułożonych na ścianach.
Bar utrzymany jest w kolorystyce betonu oraz czerni oddzielając tą strefę dla gości od obsługi. Przewija się tu ponownie motyw zaokrąglonego łuku, w formie podświetlonej przestrzeni ekspozycyjnej na alkohole oraz otwartej kuchni, z widocznym piecem do pizzy i wydawką. Wyspa barowa jest podwyższona i dostosowana do przygotowywania napojów.
Mebel mobilny.
Założeniem projektu było stworzenie mebla mobilnego pełniącego funkcję reprezentacyjną, przechowywania oraz ułatwiającego ogólny serwis kelnerski. Stylem nawiązuje do wnętrza, tworząc z nim integralną całość.
Stolik wykonany jest na stalowej ramie, otoczony blachą perforowaną w celu podkreślenia industrialnego charakteru. Wyposażony w koła transportowe z hamulcami dla łatwej mobilności oraz okrągły wyjmowany cooler do schładzania wina, co sprawia, że mebel jest zarówno estetyczny, jak i praktyczny w użytkowaniu. W środku mebla znajduje się stalowy wieszak na kieliszki z funkcją obracania, ułatwiający dostęp do kieliszków umiejscowionych w dalszej części.
Blat zwieńczający stolik jest drewniany o grubości 3 cm. Wysokość całkowita mebla wynosi 75 cm, pozwalając na wygodny serwis przy stolikach znajdujących się w restauracji.
12. Julia Mardziołek
(Nie)doskonałe
licencjat, Grafika
Pracownia Grafiki – Litografia
dr Paweł Andrzejewski
W procesie tworzenia dzieła zawsze istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia losowego przypadku lub wykonania niezamierzonego działania przez twórcę. Możliwym jest chociażby, że artysta straci panowanie nad ręką, jego percepcja zostanie zaburzona lub jego narzędzie nie będzie dostatecznie kontrolowane. Jest to zwyczajny czynnik ludzki, który nawet w minimalnie zauważalnym stopniu może doprowadzić do zupełnie odmiennego rezultatu i do zmiany sposobu postrzegania dzieła przez samego artystę. Jednym z tych rezultatów może być pozorna niedoskonałość. Brak precyzji i kontroli jawić się może jako błąd, element niepożądany, który w oczach artysty jest czymś co przesądza o całokształcie jego pracy. Może być skazą, która nie pozwala ruszyć dalej. Negatywnym uczuciem, które umniejsza jego wewnętrznej wartości i wartości jego dzieła. Może być czynnikiem, w konsekwencji którego twórca je porzuci. Niezaspokojona potrzeba perfekcji wymusza często niemożliwe do uzyskania cele. Wysokie, niekiedy nierealistyczne wymagania i nadmierny krytycyzm jakie nakłada na siebie twórca wiążą się z możliwością pojawienia się licznych niepożądanych defektów, choć z punktu widzenia innej osoby mogą defektami wcale nie być. Ponadto, mogą nawet daną pracę upiększać i dodawać wyrazistości. Działania artystyczne człowieka nie są nigdy perfekcyjne, ale to właśnie dzięki temu są wyjątkowe, gdyż nic nie jawi się takie samo dwukrotnie.
Perfekcjonizm objawiać się może również w relacjach międzyludzkich, szczególnie w kontaktach z bliskimi. Ludziom często zdarza się nadmiernie kontrolować swoje życie, bądź życie drugiej osoby, aby uzyskać satysfakcjonujące i przewidywalne dla nich wyniki. Niestety, w życiu nic nigdy nie jest i nie będzie idealne w stereotypowym tego słowa znaczeniu. Zdarzają się błędy, potknięcia czy niespodziewane sytuacje. Każdy również nie jest wolny od wad. Acz to, co na pozór niedoskonałe często dodaje w życiu wartości. Nie podstawiona pod konkretne wytyczne relacja staje się prawdziwa i wyjątkowa - nie jest idealna, ale szczera i barwna. Pozostawiona losowi i przypadkowi nierzadko osiąga lepsze wyniki niż ta traktowana restrykcyjnie.
Moja praca artystyczna jest połączeniem obu wyżej wymienionych przypadków. Dążąc do potrzeby bycia na tych płaszczyznach jak najbliżej perfekcji zdałam sobie sprawę, iż jest ona niemożliwa do uzyskania. W momencie zrozumienia i pogodzenia się z tym faktem dostrzegłam szerszą perspektywę. Idealność nie ma w sobie głębi i jest poniekąd pusta, mimo rzekomej nieskazitelności. Niedoskonałość za to jest otwartą przestrzenią, dzięki której można wyciągać wnioski i uczyć się nieznanych rzeczy. Można się w niej swobodnie poruszać i osiągać jeszcze więcej niż początkowo się myślało. Zdając sobie z tego sprawę doszłam do wniosku, że nie jestem najlepszą córką i nie będę wybitną artystką. Śmiało mogę natomiast o sobie powiedzieć, iż jestem spełnioną “pseudo” artystką i szczerze kochającą i kochaną córką. Kiedy przestałam szukać wszędzie doskonałości zaczęłam dostrzegać nieoczywiste piękno niedoskonałości. Pozwoliłam sobie cieszyć się z rzeczy jakie tworzę, nawet jeśli nie są do końca w moim mniemaniu udane. Również zaczęłam bardziej rozumieć swoich bliskich i miejsce jakie zajmuje w rodzinie.
Dyplom ten składa się z prac przedstawiających końcowy etap mojego pogodzenia się z brakiem możliwości uzyskania doskonałości (w tym sam proces). Pokazuje naukę jaką z tego wyciągnęłam i odzwierciedla mój szacunek do samej siebie jaki w końcu nabrałam. Jest również hołdem dla bliskich, którzy moją i swoją nieidealność nie traktowali jako skazę, a jako wyjątkowość. Ponadto jest szczerym podziękowaniem dla Pana Pawła Andrzejewskiego za pomoc w uświadomieniu mi piękna i rozwoju płynących z przypadku w całym toku mojej akademickiej edukacji.
13. Emilia Pyka
Pętla – animacja
licencjat, Grafika
Pracownia Grafiki Projektowej
dr Piotr Czech
Sen jest ważnym i nieodłącznym elementem naszego życia - pozwala odpocząć, czasem też uciec od rzeczywistości. Bywa jednak również przestrzenią, w której miejsce mają dziwne i niezrozumiałe scenariusze, które być może stanowią jakieś odbicie realnych emocji lub obaw. Szczególnie interesujące są sny świadome i półświadome, które często przynoszą większe zmęczenie niż wypoczynek. ,,Pętla’’ jest animacją opowiadającą o właśnie takim śnie - dziwnym, zapętlonym i pokazującym, że granica między snem a jawą jest cienka, lecz czasem trudna do odnalezienia.
Projekt jest próbą odtworzenia historii sennej, której sama doświadczyłam. Animacja poklatkowa i rysunek jest czymś, co towarzyszy mi od lat, a w tym przypadku ta technika wydała mi się idealna do przedstawienia zamkniętej historii snu. Pomysł na fabułę zrodził się niemal od razu po przebudzeniu z faktycznego snu, który miałam już dobre kilka miesięcy temu. Prawie nigdy nie miewam świadomych snów, dlatego ten sen wydał mi się bardzo dziwny, może nawet nieco traumatyczny. Emocje, które mi towarzyszyły starałam się oddać w swojej pracy.
Częściową inspiracją do stworzenia projektu były również dwie inne animowane realizacje - ,,Who's hungry?” (2009) Davida Ochsa oraz ,,Vincent’’ (1982) Tima Burtona. Pierwszy wymieniony tytuł jest krótką, choć dość makabryczną historią dwójki dzieci porwanych przez lodziarza, który zamierza je zjeść. ,,Vincent’’ natomiast opowiada o pozornie zwykłym 7-letnim chłopcu, który w wolnych chwilach oddaje się wyobraźni i marzeniom inspirowanym poezją Edgara Alana Poe. Oba filmy łączy monochromatyczna paleta oraz trwała atmosfera niepokoju nasilana przez nieco groteskowy wygląd postaci oraz oprawę dźwiękową. Płynna, rysowana animacja i narastający niepokój ,,Who’s hungry’’ wraz z przebitkami świata wyobraźni ,,Vincenta’’ dały mi bazę pod wybór techniki i motywów w tworzeniu własnej animacji.
Klimat groteski i horroru w pracach graficznych i animowanych bardzo do mnie przemawia, zarówno przez możliwości oddania emocji w ciekawy i dynamiczny sposób, jak i otwartość w tworzeniu postaci, sytuacji i środowisk. Chciałabym, aby moje przyszłe projekty mogły rozwijać się z zachowaniem tych właśnie elementów.
Animacja składa się z trzech sekwencji, które nazwałam ,,pętlami”. Stworzona przeze mnie postać przemierza zapętlenia, z początku nieświadoma próżni, w której się znajduje. Z każdym kolejnym przebudzeniem jednak zdaje sobie sprawę, że coś jest nie tak, zauważając niepasujące elementy i ostatecznie siebie samą, co łamie całą iluzję. Momenty te są nawiązaniem do niepokojącego klimatu, który odczuwamy w snach. W przypadku snów półświadomych staje się on dodatkowo przytłaczający, szczególnie gdy nie możemy się obudzić. Bohater animacji przeżywa podobne momenty - chwilowy stres związany z odkryciem że śni, który później przeradza się we frustrację (skoro wiem, że śnię, to dlaczego nie mogę się obudzić?). Utknięcie w tak biernym stanie, choć najczęściej trwające kilka chwil, może przyprawić o ciarki i złość na myśl o gwarantowanym bólu głowy, który nas czeka po faktycznym przebudzeniu. Tkwiąc w świadomym śnie, bohater animacji przypomina sobie o pewnym fakcie, który zwykle jest równoznaczny z pobudką i zakończeniem snu - śmierci. Działa to i w tym przypadku - postać w końcu budzi się, tym samym przerywając pętle i towarzyszącą im ciężką atmosferę. Świat ,,realny” w którym budzi się bohater stanowi zarówno moment uspokojenia i zamknięcia jak i wyjaśnienie niepasującego elementu w ,,pętlach’’.
Film został wykonany w technice cyfrowej animacji poklatkowej z elementami kolażowymi, które skanowałam i wklejałam do projektu. Całość została stworzona przy pomocy programów: Procreate, Procreate Dreams, WavePad oraz Adobe Premiere Rush.
14. Dominika Komarnicka
Wężowe opowieści – cykl ilustrowanych opowiadań
dyplom magisterski, Sztuki Wizualne
Pracownia Grafiki Projektowej
dr Piotr Czech
Temat pracy wynika z mojego zainteresowania folklorem, zarówno wyniesionym z dzieciństwa, jak i kontynuowanym obecnie. Praca składa się z dwóch książek z napisanym przeze mnie tekstem i oprawą wizualną mojego autorstwa. Pierwsza z nich, Żona dla węża, została napisana na podstawie bajki Jerzywężyk ze zbioru Mysia Kapotka w opracowaniu Pavla Dobsinskeho. Była to jedna z moich ulubionych bajek w dzieciństwie. Tytuł drugiej to Zielony Wąż, a jej treść jest oparta na motywach Legendy o Zielonym Wężu, popularnej chińskiej opowieści, która jest również tematem mojej pracy teoretycznej. Każda z nich sięga do innych tradycji estetycznych i czerpie z różnych inspiracji.
Obydwie opowieści łączy wspólna tematyka. W obydwu oczywiście jest motyw węża. Ciekawym dla mnie jest, że obie główne bohaterki uczestniczą w fabule niezupełnie z własnej woli, i nie do końca mają wpływ na przebieg historii. Te dwa cykle ilustracji mierzą się również z zadaniem odzwierciedlenia opowiedzianej historii przy zastosowaniu celowo ograniczonych środków estetycznych.
Ilustracje w Żonie dla węża powstały w technice wycinanki. Ograniczyłam kolorystykę do skali szarości, w której różnicuję czernie i biele poprzez zmienną fakturę i transparentność. Starałam się jak najlepiej wykorzystać zarówno ostre kontrasty jak i zlewające się kolory. Starałam się też nie ograniczać do papieru dostępnego w sklepie. Wiele ilustracji wykorzystuje mniej oczywiste materiały na przykład papier używany do czyszczenia matryc linorytniczych, czy nieudane wydruki linorytnicze, okładki zużytych bloków, wstążki, pomalowany papier i inne przypadkowe materiały.
W formie wykorzystałam zapamiętane przez siebie z dzieciństwa ilustracje książkowe, konwencję pejzaży futurystycznych, teledysków z lat dziewięćdziesiątych i horror indie gier komputerowych z wczesnych lat 2000. Projekt jest w dużej mierze plątaniną motywów, które przez lata zapadły mi w pamięć.
Zielony Wąż stara się korespondować z wyglądem przedstawienia teatralnego, pomysłem wykorzystanym wcześniej w książce Lady White Snake, Aarona Sheperda. W przeciwieństwie jednak do niego nie staram się naśladować estetyki opery pekińskiej. Zamiast tego nawiązuję bardziej do teatru współczesnego, w szczególności do Madame White Snake w reżyserii Mary Zimmerman. Tła odnoszą się do tradycyjnych pejzaży chińskich, fotografii ulicznej i scenografii filmowej, szczególnie filmów Przyczajony Tygrys Ukryty Smok i Hero, dla wielu osób to pierwsze zetknięcie z chińską stylizacją historyczną. Postaci są przedstawione, jako sylwetki z minimalną ilością detali. To uproszczenie ułatwia zinterpretowanie przybranej przez nie pozycji. Wiele elementów się powtarza, co jest zabiegiem celowym. Na treść ilustracji w dużej mierze ma wpływ ich kolorystyka.
Ilustracje są wykonane technikami mieszanymi. W tworzeniu postaci ponownie posłużyłam się wycinanką, wspomagając się przy tym fotografią i rotoskopią. W przypadku dwóch głównych postaci użyłam również akcentów narysowanych metalicznym markerem. Przy tworzeniu teł zastosowałam linoryt. Technika ta wydała najtrafniejszym rozwiązaniem w przypadku ograniczenia ilości indywidualnych teł przy jednoczesnym zróżnicowaniu ich kolorystycznie. W trakcie ich realizacji starałam się różnicować używaną technikę. Pojawiają się na nich zarówno płaskie białe plamy jak i delikatne cienkie linie. W przypadku niektórych z nich inspirowałam się efektami uzyskiwanymi przy grafikach wykonywanych na matrycach metalowych.
Mimo pozornych różnic oba cykle ilustracji mają znaczące punkty wspólne. Każda z nich została wykonana w technice kolażu, która polega na łączeniu i sklejaniu wyciętych elementów. Dodatkowo odpady powstałe przy wydrukach linorytniczych zostały użyte w Żonie dla węża, z kolei wykorzystane tam wycinanki zainspirowały technikę tworzenia postaci w Zielonym Wężu.
Głównym elementem mojej wystawy dyplomowej będą książki Żona dla węża i Zielony Wąż. Towarzyszyć im będą powiększone wydruki wybranych ilustracji i oryginalne ilustracje ułożone w klaserach. Dodatkowo pokazane zostaną wybrane szkice, odrzucone z różnych powodów ilustracje i alternatywne warianty kolorystyczne wydruków linorytniczych.
15. Urszula Piątkowska
SPLĄTY - Cykl grafik
licencjat, Grafika
Pracownia Grafiki Cyfrowej
dr Katarzyna Dziuba
Do prezentowanego cyklu prac skłoniły mnie rozmyślenia nad relacjami i jak każda osoba z naszego otoczenia na nas wpływa. Zawsze we wszystkim w życiu chodzi o ludzi. To oni nadają charakter wspomnieniom, wpływają na nas nawet, gdy tego nie widzimy. Ludźmi, o których mówię są wszyscy, od najbliższych przyjaciół, znajomych, po panią z ulubionej kawiarni czy starszego pana, który za każdym razem tak samo uśmiechnięty mówi ci “dzień dobry” na ulicy. Są to osoby poznane przez przypadek, z którymi z biegiem czasu tracimy kontakt albo tacy, którzy towarzyszą nam od lat. Od nich zależne jest jak się zmieniamy. Co ciekawe, kształtują nas przez całe życie, aż do momentu śmierci. Cały swój żywot jesteśmy szpulką, owijaną coraz bardziej obficie kolejnymi warstwami nici, sznurka, wełny itp. Myślę, że to już kwestia mocno indywidualna, jakim tworzywem to nazwiemy. Najczęściej te wszystkie osoby przynosi nam los.
W moich pracach chciałam przedstawić zależności między ludźmi i ich relacjami. Nie wybiera się otoczenia w jakim się jest, zazwyczaj ciężko się z niego wyrwać. Stoimy w miejscu. Fizycznie przenosząc się do nowego miejsca i tak nie mamy kontroli nad tym w jakie otoczenie się wpasowujemy tym razem i kto będzie nam towarzyszył. Jednak zawsze nas to zmienia. Możemy mieć osoby, z którymi jesteśmy fizycznie blisko: sąsiedzi, znajomi z tego samego miasta czy uczelni, ale samo to w żaden sposób nie kształtuje relacji. Relacją nazwać można jakąś więź, a samą obecnością w jednym miejscu w podobnym czasie nie da się jej zbudować. Relacje międzyludzkie według mnie można porównać do sznurka, który się wokół nas plącze. Mam osoby w moim otoczeniu, z którymi moja relacja jest słaba - luźna, nie wpływamy na siebie, choć coś nas łączy. Z drugiej strony są ludzie, którzy mieszkają zbyt daleko, żeby mówić o codziennej bliskości z nimi, a jednak relacja potrafi być na tyle silna, że odległość nie ujmuje jej wartości i mocy. Dlatego codzienna obecność jej nie definiuje. Taką relację widzę niczym napięty sznurek. Jest silny, zmienia ”kształt” obu osób, zbliża je, ale jednocześnie nie niszczy niczego w procesie.
Inne relacje też mogą być napięte, ale już w nie tak przyjemny sposób, wyniszczając ludzi. Zbyt mocna więź, będzie nas łamać i zniekształcać do momentu destrukcji. Zostawi po sobie ślady, przez które może dopiero z czasem wrócimy do poprzedniego stanu. Większość dotyku - fizycznego czy też nie w jakimś stopniu to robi. Dotyk na płaszczyźnie mentalnej łatwo skojarzyć z pewnego rodzaju nitką. Zbliża do siebie ludzi lecz nie zawsze bywa w zasięgu wzroku. To nie staje na przeszkodzie, by dalej pozostać połączonym. Te połączenia nie muszą za sobą nieść niczego dobrego, złego też nie, mogą być zupełnie neutralne.
16. Anna Krawiec
Dom Twórczych Spotkań – adaptacja poniemieckiego budynku z przełomu XIX i XX wieku na prywatne centrum sztuki regionalnej w Szklarskiej Porębie.
licencjat, Architektura Wnętrz
Pracownia Projektowania Wystaw i Wnętrz
dr hab. Agnieszka Meller-Kawa prof. UAP
Projekt dyplomowy zakłada adaptację zabytkowego budynku dawnej willi Waldweben w Szklarskiej Porębie, położonego przy ul. Grabskiego 5, na nowoczesne i wielofunkcyjne centrum kultury i sztuki. Obiekt, wybudowany w 1905 roku w stylu charakterystycznym dla architektury sudeckiej z elementami secesji, posiada bogatą historię – pierwotnie pełnił funkcję reprezentacyjnej willi, a w XX wieku mieściła się w nim Publiczna Poradnia. Do 2024 roku funkcjonowało tu Sudeckie Centrum Kultury i Sztuki z miejską galerią szkła artystycznego oraz przestrzeniami warsztatowymi. Od kilku lat budynek pozostaje zamknięty i nieużytkowany.
Celem projektu jest rewitalizacja obiektu i przywrócenie mu roli ważnego punktu kulturalnego na mapie Szklarskiej Poręby poprzez stworzenie Domu Twórczych Spotkań — prywatnej galerii współpracującej z lokalnymi artystami. Nowa funkcja zakłada połączenie przestrzeni wystawienniczej z pracowniami warsztatowymi oraz miejscem wydarzeń kulturalnych, takich jak wernisaże, warsztaty czy spotkania autorskie.
Koncepcja zakłada podział funkcjonalny budynku na trzy poziomy. W przyziemiu ulokowano sale warsztatowe: szkła (z piecem i stołem do witraży), malarstwa (z możliwością pracy w plenerze) oraz ceramiki (z kołami garncarskimi i piecem). Przestrzenie te mają kontrolowany dostęp, zaplecze sanitarne i socjalne oraz indywidualne szafki.
Na parterze znajduje się sala wystawiennicza podzielona na trzy strefy — dwie otwarte i jedną bardziej kameralną. Przewidziano tu nowoczesny system ekspozycyjny oparty na listwach i prętach oraz miejsce na projekcje multimedialne. Trzecia sala, doświetlona naturalnie i otwierająca się na taras z widokiem na góry, przeznaczona została na rzeźby. Część ekspozycyjną uzupełnia strefa spotkań z kuchnią, przeznaczona na wydarzenia towarzyszące wystawom.
Poddasze pełni funkcję wypoczynkową i administracyjną. Znajdują się tu dwa pokoje gościnne z łazienkami i aneksami kuchennymi, z czego większy mieści dodatkowo czytelnię. Obok zaprojektowano biuro właścicieli oraz przestrzenie gospodarcze.
Pomimo podziału na różne funkcje, wszystkie kondygnacje łączy wspólna idea — tworzenie i promowanie sztuki w zintegrowanym środowisku twórczym. Projekt podkreśla relację między działaniem artystycznym a odbiorem kultury, tworząc spójne, dynamiczne miejsce na mapie Szklarskiej Poręby.
stopka
Dyplomy 2024/25 Instytutu Sztuk Wizualnych Uniwersytetu Zielonogórskiego
Osoby uczestniczące:
Agnieszka Felińska
Katarzyna Hondzio
Joanna Jagiełło
Dominika Komarnicka
Laura Krawczyk
Anna Krawiec
Julia Lupa
Adrianna Łubkowska
Julia Mardziołek
Urszula Piątkowska
Emilia Pyka
Oliwia Rychlewska
Anastasiia Slovachevska
Karo Sokołowska
Zofia Stawicka
Lizaveta Yanovich
Pracownie:
I Pracownia Malarstwa
dr Barbara Bańda
III Pracownia Malarstwa
Dr hab. Jarosław Łukasik prof. UZ
IV Pracownia Malarstwa
dr Jarosław Jeschke
I Pracownia Rysunku i Intermediów
dr hab. Radosław Czarkowski, prof. UZ
Pracownia Grafiki - Wklęsłodruk i Wypukłodruk
dr Maryna Mazur
Pracownia Grafiki – Litografia
dr Paweł Andrzejewski
Pracownia Grafiki Projektowej
dr Piotr Czech
Pracownia Grafiki – Sitodruk
prof. dr hab. Andrzej Bobrowski
Pracownia Grafiki Cyfrowej
dr Katarzyna Dziuba
Pracownia Tekstyliów i Barwiarstwa
dr Patrycja Wilczek-Sterna
Pracownia Projektowania Wystaw i Wnętrz
dr hab. Agnieszka Meller-Kawa prof. UAP
Pracownia Projektowania Mebla i Wnętrz
dr hab. Anna Owsian prof. UZ



